szukasz czegoś?

Ava Gardner – najpiękniejsze zwierzę świata

autor:

Na początku chciałam zaznaczyć, że nie jestem na tyle bezczelna i nieczuła, żeby nazywać Avę Gardner zwierzęciem. Hasło tworzące tytuł artykułu to cytat z tego, jak określano ją w czasach jej świetności.

Kim była Ava Gardner?

Uchodziła wówczas nie tylko za jedną z najpiękniejszych i najseksowniejszych kobiet Hollywood, ale określana była mianem bogini, wampa i anioła oraz porównywana do największych gwiazd, jakimi były wtedy Marylin Monroe i Audrey Hepburn. Grywała w wielkich, kasowych produkcjach tamtych lat, rozkochiwała w sobie wielu wpływowych mężczyzn, wzbudzała zachwyt i zazdrość mnóstwa kobiet na całym świecie. Na czym polegał jej fenomen? Z pewnością nie tylko na pięknej powierzchowności, ale i na charyzmie, którą odznaczała się od najmłodszych lat. Gardner emanowała magnetyzmem, który sprawiał, że nie sposób było oderwać od niej wzroku — zarówno na ekranie, jak i w życiu prywatnym.

Pochodziła z niewielkiej miejscowości w Karolinie Północnej, gdzie dorastała jako jedno z siedmiorga dzieci w rodzinie o bardzo skromnych dochodach. Nikt nie spodziewał się, że dziewczyna z takiego środowiska osiągnie światową sławę, a jednak los okazał się dla niej niezwykle łaskawy. Ava posiadała naturalną elegancję i wrodzoną umiejętność noszenia się z klasą, co wyróżniało ją spośród innych debiutantek hollywoodzkich lat czterdziestych.

Jak wyglądała kariera Avy Gardner?

Choć pochodziła z biednej rodziny i nic nie wskazywało na to, że otrzyma tak znaczącą możliwość wybicia się ponad przeciętność, Ava zyskała popularność już w wieku 21 lat. Wszystko zaczęło się, kiedy wyruszyła w podróż do Nowego Jorku, by odwiedzić siostrę. Pozowała wówczas do zdjęć, które jej szwagier wystawił w witrynie swego sklepu. Tym sposobem dojrzeli ją hollywoodzcy łowcy talentów i, chociaż młoda Gardner nie potrafiła wtedy dobrze mówić i miała nikłe pojęcie na temat aktorstwa, zachwycony jej urodą i fotogenicznością szef wytwórni momentalnie podpisał z nią kontrakt. Świadoma swych wdzięków i uwagi ze strony płci przeciwnej, nie ulegała jednak każdemu, odrzucając zaloty słynnych i przystojnych gwiazdorów, najlepszych pisarzy i milionerów.

Początki w Metro-Goldwyn-Mayer

Wytwórnia MGM początkowo traktowała ją jako materiał do szlifowania — młoda aktorka musiała przejść przez intensywne szkolenia dykcyjne, lekcje aktorstwa oraz sesje wizerunkowe. Przez pierwsze lata kariery pojawiała się w filmach wyłącznie w rolach drugoplanowych, często niemych, które miały jedynie podkreślić jej niezwykłą urodę. Dopiero po kilku latach ciężkiej pracy otrzymała pierwszą znaczącą rolę w filmie „The Killers” z 1946 roku, która otworzyła jej drzwi do prawdziwej sławy.

Przełomowe role i międzynarodowe uznanie

Gardner zagrała w szeregu produkcji, które na stałe wpisały się w historię kina — „Śnieżna Biała i trzech krasnoludków”, „Mogambo” (za które otrzymała nominację do Oscara), „Nagie Maja” czy „Noc Iguany”. Jej talent aktorski dojrzewał z każdą kolejną rolą, a krytycy zaczęli dostrzegać w niej coś więcej niż tylko piękną twarz — prawdziwą głębię emocjonalną i umiejętność kreowania złożonych postaci kobiecych.

Ava Gardner i jej styl

Ava Gardner uwielbiała ponadczasową elegancję i luksusowe stroje, które nosiła z prawdziwą gracją. Nie stroniła od drogich futer, seksownych balowych kreacji i dwuczęściowych strojów kąpielowych, które były wówczas dość szokujące i niecodziennie. Z tego też między innymi powodu uchodziła za symbol seksu tamtych lat, a pomagała jej w tym z pewnością jej zgrabna, krągła sylwetka — spore, kształtne piersi, zaznaczona talia, proporcjonalne biodra i smukłe nogi. Poza szykownymi, lecz trochę bardziej wyzywającymi kreacjami, Ava nosiła się jednak kobieco acz skromnie. Lubiła obcisłe sweterki a la ten przedstawiony przez blogerkę ShinySyl, szyję przewiązywała apaszkami, zakładała skromne sukienki i garsonki. Nie stroniła też od bardziej sportowego stylu, ubierając spodnie o długości 3/4, koszule w kratę i bluzki polo.

Ikona mody lat pięćdziesiątych

Gardner współpracowała z najlepszymi projektantami mody tamtych czasów, w tym z legendarnym Christianem Diorem, który ubierał ją zarówno na ekranie, jak i na czerwonym dywanie. Jej garderoba łączyła europejską wyrafinowanie z amerykańską swobodą — potrafiła z równą gracją nosić zarówno wykwintne suknie wieczorowe z wysokiej klasy atłasu, jak i casualowe zestawy składające się z prostych koszul i wygodnych spodni.

Minimalizm z charakterem

W przeciwieństwie do wielu hollywoodzkich gwiazd, które prześcigały się w noszeniu coraz bardziej ekstrawaganckich kreacji, Gardner stawiała na prostotę i klasykę. Jej ulubione elementy garderoby to dopasowane swetry z dekoltem w łódkę, proste spódnice ołówkowe oraz eleganckie apaszki wiązane na szyi lub we włosach. Taki styl idealnie podkreślał jej naturalne piękno, nie przytłaczając go nadmiarem ozdób czy krzykliwych wzorów.

Garderoba na co dzień

Poza blaskiem Hollywood, w życiu prywatnym Ava preferowała wygodę połączoną z dobrym smakiem. Uwielbiała koszule w kratę, które nosiła luźno wypuszczone lub lekko zawiązane w pasie. Chętnie zakładała również capri — eleganckie spodnie za kolano, które w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych były szczytem nonszalancji i kobiecej pewności siebie. Do takiego zestawu dobierała proste baleriny lub sandały na płaskiej podeszwie, tworząc look jednocześnie swobodny i stylowy.

Makijażowe triki Gardner

Aktorka zyskała swą sławę między innymi dzięki swej przepięknej, niezwykle symetrycznej twarzy — dużym wyrazistym oczom, wydatnym, kształtnym ustom i wypukłym kościom policzkowym. Choć namawiano ją często na wydepilowanie gęstych brwi, ona nigdy się na to nie zgodziła, grożąc, że podbije oko pierwszej osobie, która zbliży się do niej w celu ich regulacji. Patrząc na nią dziś, kiedy w modzie jest jednak większa pod tym względem naturalność, dochodzimy do wniosku, że decyzja, którą w tym czasie podjęła była jak najbardziej słuszna. Podkreślała swą urodę mocno wytuszowanymi rzęsami i czerwoną szminką, co dodawało jej seksapilu, którym onieśmielała i zachwycała każdego, kogo spotykała na swojej drodze.

Technika podkreślania oczu

Gardner stosowała klasyczną technikę kociego oka, delikatnie wydłużając linię eyelinera poza zewnętrzny kącik oka. Używała eyelinera w płynie, który pozwalał jej na precyzyjne wykonanie kreski — zawsze węższej przy wewnętrznym kąciku i stopniowo pogrubiającej się ku zewnętrznemu. Tusz do rzęs nakładała w kilku warstwach, dbając o to, by rzęsy były wyraźnie oddzielone i nie kleić się w kępki. Nigdy nie używała sztucznych rzęs, uznając je za zbędne przy jej naturalnie gęstych i długich włoskach.

Perfekcyjna cera

Podstawą makijażu Gardner była idealnie wyrównana i rozświetlona cera. Aktorka dbała o kondycję skóry, regularnie nawilżając ją i chroniąc przed słońcem — nawyk rzadki w tamtych czasach. Do makijażu używała lekkiego podkładu, który nie maskował naturalnego blasku skóry, a jedynie wyrównywał jej ton. Kości policzkowe podkreślała delikatnym różem, aplikowanym wysoko i roztartym w kierunku skroni, co optycznie wydłużało twarz i dodawało jej świeżości.

Sekret czerwonych ust

Charakterystyczna czerwona szminka Gardner to jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów jej wizerunku. Aktorka preferowała odcienie z chłodnym podtonem — klasyczne karminowe czerwienie, które kontrastowały z ciepłym tonem jej karnacji. Przed nałożeniem szminki zawsze konturowała ust kredką w zbliżonym odcieniu, dzięki czemu kolor trzymał się znacznie dłużej i nie rozmazywał się. Często nakładała jeszcze warstwę transparentnego błyszczyka na środek dolnej wargi, co optycznie powiększało usta i nadawało im efekt 3D.

Minimalizm w biżuterii

Choć miała dostęp do najdroższych klejnotów świata, Gardner rzadko nosiła wiele biżuterii jednocześnie. Preferowała pojedyncze, wyraziste elementy — eleganckie kolczyki z diamentami, delikatny naszyjnik lub klasyczną bransoletkę. Uważała, że nadmiar ozdób odwraca uwagę od naturalnego piękna twarzy, dlatego zawsze zachowywała umiar w doborze dodatków.

Rating: 4.5/5. From 2 votes.
Please wait...

Wasze opinie

1
  • hollywoodzka aleja

    Była dość kontrowersyjna, ale jednocześnie miała wielką klasę, czego chyba brakuje wielu współczesnym „gwiazdom” albo osobom, które za takie chcą uchodzić. Kobiety tamtych czasów miały o wiele więcej klasy.

Dodaj komentarz